Calvados i Koniak

Od wielu dziesięcioleci mówi się o tym, że Francja to ojczyzna i niekwestionowana królowa wina

Kieliszki z koniakiWiele osób próbowało przez ten czas podważyć tę tezę, nie sposób jednak nie zauważyć tego, że jak dotąd wszystkie próby były skazywane na niepowodzenie. Równie nieskuteczne wydaje się zresztą zaprzeczanie temu, że Francja jest również państwem, w którym powstają wyjątkowe destylaty. Najbardziej znanymi wydają się calvados i koniak, a osoby, które miały okazję je poznać rzadko decydują się na to, aby sięgać po inne rozwiązania. Owszem, nie brakuje również osób uważających, że stosunkowo mocny alkohol nie musi przypaść im do gustu, często okazuje się jednak, że podobne obawy są nieuzasadnione. Koniak i calvados smakują nawet tym osobom, które po inne destylaty sięgają niechętnie, kluczem do sukcesu wydaje się zatem przede wszystkim wiedza na temat tego, jak powinno się je pić.

Zarówno calvados, jak i koniak charakteryzują się długim, skomplikowanym, a częściowo również utajnionym procesem produkcji. Osoby, które wykorzystują domowy sprzęt i drożdże gorzelniane od lat próbują odkryć przynajmniej część tajemnic francuskich producentów, wiele wskazuje jednak na to, że podrobienie smaku najbardziej szlachetnego koniaku i najbardziej znanego calvadosu nigdy nie będzie możliwe. Dzieje się tak nie tylko ze względu na to, że wyborny calvados i koniak mogą leżakować w dębowych beczkach nawet kilkanaście lat. Wcale nie mniej istotne wydaje się to, że zarówno jeden, jak i drugi rodzaj destylatu powstaje nie tylko dzięki dokładności procesów takich, jak filtrowanie. Zdecydowanie bardziej istotne wydaje się to, że powstaje z bardzo konkretnych rodzajów owoców (w przypadku calvadosu są to jabłka, a w odniesieniu do koniaku – winogrona), których nigdy nie będziemy w stanie uprawiać w Polsce. Natomiast cały proces produkcji na który składają się: przygotowanie nastawu, rodzaj używanych drożdży gorzelniczych do fermentacji, sposób destylacji i leżakowania w dębie – jest objęty tajemnicą producentów.

Jeszcze zanim zaserwujemy znajomym calvados powinniśmy upewnić się, że osiągnął on właściwą temperaturę. Podaje się go w niewielkich kieliszkach z nóżką zwracając uwagę na to, aby był schłodzony do 5 lub 6 stopni Celsjusza. Niektórzy Francuzi nie mogą wyobrazić sobie bez niego dobrze rozpoczętego dnia, calvados dolewają zatem do kawy, my jednak możemy podawać go przed głównym posiłkiem.

Naukowo potwierdzono, że calvados wzmacnia apetyt.

Trudno zatem nie zgodzić się z tym, że może być on niekwestionowanym królem rodzinnej imprezy. Gdy zależy nam na tym, aby pić ten destylat z jabłek tak, jak robią to Francuzi, możemy sięgać po niego również po zakończonym posiłku. Takie rozwiązanie jest polecane zwłaszcza tym z nas, którzy mają problemy z trawieniem, calvados znany jest bowiem z tego, że potrafi je skutecznie przyspieszyć.

Po obiedzie lub kolacji możemy również zdecydować się na kieliszek koniaku (francuskiego, a nie tego, który wyprodukowaliśmy samodzielnie). Podaje się go w temperaturze 18 stopni, w niewielkim kieliszku z nóżką. Warto pamiętać i o tym, że koniak (z wyjątkiem tego, który powstawał w polskich domach, a jednym z jego składników użytych w procesie produkcji były drożdże gorzelnicze) nigdy nie służył do spełniania toastów. W ten sposób podkreślano nie tylko jego szlachetność, ale również niekwestionowaną wyjątkowość. Entuzjaści koniaku przypominają zresztą, że picie go natychmiast po nalaniu jest nie tylko niegrzeczne, ale również nieodpowiedzialne, szlachetny destylat potrzebuje bowiem nieco czasu, aby odkryć przed nami głębię swojego smaku i aromatu.

Wyjątkowość francuskich destylatów sprawia, że znajdują one uznanie w oczach konsumentów z całego Świata. Warto zatem spróbować ich choć raz. Kto wiem, może i my docenimy ich niepowtarzalność.

Idealny smak obydwu trunków miał wpływ na to, że na rynku pojawiły się nawet esencje alkoholowe, odwzorowujące smaki tych alkoholi: zaprawki koniakowe i zaprawka do alkoholu calvados.